Dzisiejszy post powinien pojawić się już dawno na blogu, jednak złośliwość rzeczy martwych i moje roztrzepanie skutecznie to utrudniały.Cóż lepiej późno niż wcale. 

Dziś chcę podzielić się z Wami zdjęciami z pleneru, który zawsze będzie bliski mojemu sercu. Ilekroć spojrzę na zdjęcia z sesji ślubnej Magdaleny i Marcina będę z sentymentem powracać do swojego “pierwszego poważnego zlecenia”. Gdy narzeczeni skontaktowali się zemną w sprawie fotografowania ich wielkiego dnia radość i podekscytowanie było ogromne. Do tej pory zawsze fotografowałam śluby jako drugi fotograf (posiłkowy) jednak tym razem miało być inaczej. Czułam ogromną radość, a zarazem wiedziałam jaka odpowiedzialność spada na moje barki. Jednak nie taki diabeł straszny jak go malują.

Poznałam fantastycznych ludzi z mega poczuciem humoru.Dzień spędzony z nimi na plenerze ślubnym zawsze będę wspominać z uśmiechem. To była naprawdę piękna słoneczna (październikowa) niedziela. To właśnie dzięki tej dwójce po raz pierwszy odwiedziłam Zamek w Łańcucie 😉 

Było naprawdę wesoło 😉

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *