Mamy i my! Po kilku deszczowych dniach doczekaliśmy się w końcu słonecznego dzionka. Nie pozostało nam nic innego jak wykorzystać go w stu procentach. Godzina spędzona na ubieraniu łobuzów i ruszamy w plener. Słoneczko nam sprzyjało, a wiosna chyba w końcu sobie o nas przypomniała. Mr. K biegając gdzie go nogi poniosą znalazł nawet pierwsze wiosenne kwiaty. Naprawdę nie wiem skąd on ma tyle energii, czasem mam wrażenie że on jest nie do pokonania. Troszeczkę promieni słonecznych, cieplejszy wiatr i chce się żyć!. Baterie naładowane, gotowi do działania! Czas zacząć pakować walizki i wracamy do Polski, także kolejny post przybędzie z ojczyzny 🙂 Tymczasem przed Wami łobuzujący Mr. K i jego nieznikający z twarzy uśmiech.

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *